Sprawa o zapłatę zaczyna się od pytania, które zwykle pada za późno: czy po drugiej stronie jest majątek, z którego da się cokolwiek ściągnąć. Wygrać sprawę i odzyskać pieniądze to dwie różne rzeczy, a różnica ujawnia się dopiero na etapie egzekucji, gdy koszty postępowania są już poniesione. Poniżej to, co o majątku ukraińskiego dłużnika da się ustalić z otwartych źródeł przed pozwem, czego z nich nie widać i kiedy uczciwa odpowiedź brzmi: nie iść do sądu.
Postępowanie kosztuje, zanim cokolwiek przyniesie. Opłata sądowa, pełnomocnik, tłumaczenia dokumentów, czas osoby, która po Państwa stronie prowadzi sprawę przez kilkanaście miesięcy. Wyrok jest efektem tego wydatku, ale sam w sobie nie jest pieniędzmi. Pieniędzmi jest majątek, z którego da się je wyegzekwować.
Typowa kolejność zdarzeń jest odwrotna do rozsądnej. Firma najpierw pozywa, po roku wygrywa, a dopiero komornik ustala, że spółka nie ma zarejestrowanych nieruchomości, a przed nią stoi kilku wcześniejszych wierzycieli. Wyrok przeciwko pustej spółce to dokument i faktura od prawnika.
Sprawdzenie majątku ma sens przed złożeniem pozwu, bo odpowiada na pytanie, którego żaden wyrok nie cofnie: czy ta sprawa ma z czego się zwrócić. Ma też drugie zastosowanie, o którym pamięta się rzadziej. Ustalone i opisane składniki majątku są materiałem do wniosku o zabezpieczenie roszczenia, czyli do próby zablokowania tego, co widać, zanim proces się rozkręci. Majątek namierzony po wyroku bywa majątkiem, którego już nie ma.
To jest zresztą sytuacja, której taniej nie dopuścić, niż potem leczyć. Weryfikacja ukraińskiego kontrahenta przed podpisaniem umowy kosztuje ułamek tego, co postępowanie o zapłatę i egzekucja transgraniczna razem wzięte. Na etapie, na którym Państwo są teraz, ta uwaga niczego nie naprawia, ale porządkuje priorytet przy następnej umowie.
Pytanie, które warto sobie postawić na samym początku, brzmi więc inaczej niż zwykle. Nie: czy mam rację. Tylko: ile z tej racji da się zamienić na przelew i za jaką cenę.
Pod koniec 2025 roku pojawiła się zmiana, którą łatwo odczytać na opak. Rozporządzenie Rady Ministrów Ukrainy nr 1737 z 24 grudnia 2025, obowiązujące od 27 grudnia 2025, ukryło w elektronicznym odpisie z rejestru nieruchomości dokładny adres i numer katastralny — ale wyłącznie dla nieruchomości osób prawnych. Widoczny pozostaje obwód, czyli region.
Wniosek, który krąży po rynku, brzmi: Ukraina zamknęła rejestr nieruchomości i poszukiwanie majątku przestało mieć sens. To nieprawda i warto powiedzieć to wprost, bo na tym nieporozumieniu firmy rezygnują z odzyskania pieniędzy, które są do odzyskania.
Ograniczenie dotyczy kanału elektronicznego. Odpis papierowy u państwowego rejestratora oraz dostęp komornika albo adwokata działającego w postępowaniu dają pełne dane, z adresem i numerem katastralnym włącznie. Osób fizycznych zmiana nie dotyczy w ogóle — ani w warstwie adresu, ani katastru.
Praktyczna konsekwencja jest taka: sam fakt, że ukraińska spółka posiada nieruchomości, ustala się nadal w kanale otwartym, publicznie, po kodzie EDRPOU. Uszczegółowienie, gdzie dokładnie ta nieruchomość leży, przenosi się do innego kanału i do innego momentu sprawy. Zmienił się kanał dostępu, a nie sam dostęp.
Warstwy majątkowe mają różny poziom otwartości i ten poziom przekłada się wprost na to, ile Państwo ustalą sami, a co wymaga komornika lub adwokata w toczącym się postępowaniu. Poniższe zestawienie porządkuje to w jednym miejscu.
| Źródło | Co pokazuje | Dostęp dla osoby trzeciej | Uwaga |
|---|---|---|---|
| Rejestr nieruchomości | Prawa do nieruchomości zapisane na dłużnika | Otwarty, wyszukiwanie po podmiocie | Odpis elektroniczny osoby prawnej bez dokładnego adresu i numeru katastralnego od 27 grudnia 2025 |
| Obciążenia i hipoteki | Czy nieruchomość jest już zastawiona i na czyją rzecz | Zakres informacji o obciążeniach zależy od kanału dostępu | Majątek widoczny nie znaczy majątek wolny |
| Pojazdy | Samochody zarejestrowane na dłużnika | Zamknięty od 24 lutego 2022 | Wyłącznie przez komornika albo adwokata w postępowaniu |
| Statki powietrzne (avia.gov.ua) | Właściciel statku powietrznego | Otwarty, wyszukiwanie po właścicielu | Wąska kategoria, ale sprawdza się w kilka minut |
| Rejestr dłużników i postępowań egzekucyjnych | Toczące się egzekucje i inni wierzyciele | Otwarty | Pokazuje, które miejsce w kolejce Państwo zajmują |
| Zamówienia publiczne Prozorro | Kontrakty, realne ceny, kto z kim handluje | Otwarty, publiczne API bez klucza | public-api.prozorro.gov.ua/api/2.5/ |
| Rejestr orzeczeń sądowych | Wcześniejsze i toczące się sprawy dłużnika | Otwarty, reyestr.court.gov.ua | Automatyczne pobieranie zabronione regulaminem; oficjalne zrzuty ZIP na dsa.court.gov.ua |
Kluczem do wszystkich tych warstw jest jeden identyfikator: ośmiocyfrowy kod EDRPOU spółki. Bez niego wyszukiwanie po nazwie daje przypadkowe trafienia, bo podobnie brzmiących podmiotów bywa kilkanaście.
Zamówienia publiczne rzadko pojawiają się w rozmowie o odzyskiwaniu należności, a bywają najmocniejszym argumentem w całej sprawie. Prozorro udostępnia publiczne API bez klucza i pokazuje realne ceny kontraktów oraz to, kto z kim handluje. Jeżeli dłużnik pisze do Państwa, że nie ma z czego zapłacić, a równolegle wygrywa przetargi publiczne i realizuje kontrakty, powstaje udokumentowana sprzeczność. Jest to jednocześnie przesłanka, że pieniądze są, i materiał, który da się pokazać w postępowaniu.
Druga rzecz to kolejka. Rejestr dłużników i postępowań egzekucyjnych jest publiczny i odpowiada na pytanie, które praktycznie rozstrzyga, czy w ogóle brać się za sprawę: są Państwo pierwszym wierzycielem czy dwudziestym. Przy majątku o ograniczonej wartości i kilku wcześniejszych egzekucjach kolejność ma większe znaczenie niż sama wysokość roszczenia.
Trzecim źródłem, które warto przejrzeć w tym samym momencie, jest rejestr orzeczeń sądowych. Seria wcześniejszych spraw o zapłatę mówi o kontrahencie więcej niż jego bilans: pokazuje, że niepłacenie jest u niego wzorcem, a nie jednorazowym kłopotem z płynnością. Rejestr jest publiczny, ale jego regulamin zakazuje automatycznego pobierania danych; oficjalną drogą masowego dostępu są zrzuty ZIP publikowane na dsa.court.gov.ua.
Te trzy warstwy czyta się razem, nie osobno. Spółka bez nieruchomości, ale z bieżącymi kontraktami publicznymi, to inna sprawa niż spółka z nieruchomością obciążoną hipoteką i trzema wcześniejszymi egzekucjami. W pierwszym układzie jest co zająć, choć nie tam, gdzie się Państwo spodziewają. W drugim widać majątek, którego wartość dla Państwa wynosi zero.
Między powstaniem wymagalnego długu a pozwem mija zwykle kilka miesięcy. To wystarczająco dużo czasu, żeby majątek zmienił właściciela. Kilka rzeczy widać z zewnątrz.
Żaden z tych sygnałów sam w sobie nie przesądza o niczym. Sprzedaż nieruchomości bywa zwykłą decyzją biznesową, a zmiana udziałowca planowaną sukcesją. Trzy sygnały naraz, w krótkim odstępie czasu i akurat po powstaniu długu, opisują już zachowanie, a nie zbieg okoliczności — i właśnie dlatego przy każdym z nich notuje się datę wpisu razem z jego treścią.
Uczciwa część rozmowy jest taka: otwarte źródła pokazują majątek zarejestrowany, a nie cały majątek. Poza zasięgiem pozostaje kilka istotnych kategorii.
Ostatni punkt jest zwykle najbardziej dotkliwy i zarazem najbardziej rozwiązywalny. Jeżeli spółka wygląda na pustą, warto sprawdzić, kto nią naprawdę steruje i jakie inne podmioty prowadzą te same osoby — dlatego ustalenie, kim jest beneficjent rzeczywisty ukraińskiej spółki, jest częścią poszukiwania majątku, a nie osobnym tematem.
Gdy łańcuch własności wychodzi poza Ukrainę, dostęp przestaje być jednolity. Rejestry beneficjentów w państwach Unii różnią się poziomem otwartości dla osoby trzeciej i jednego wyszukiwania obejmującego całą Unię nie ma.
Bywa, że najbardziej wartościowym efektem analizy jest rekomendacja, żeby nie pozywać. Kilka układów, w których liczby po prostu się nie spinają:
Alternatywy zwykle istnieją i bywają tańsze: ugoda z realnym harmonogramem spłat, sprzedaż albo cesja wierzytelności, nacisk handlowy tam, gdzie dłużnikowi zależy na dalszej współpracy lub na reputacji wobec własnych klientów. Decyzję warto podjąć na podstawie policzonej wartości odzyskiwalnej, a nie poczucia krzywdy. Temu właśnie służy ocena sprawy przed złożeniem pozwu: jeden dokument, na podstawie którego zapada decyzja, czy w to wchodzić.
Kolejność ma znaczenie, bo każdy kolejny krok zawęża pytanie i obniża koszt następnego.
Pierwsze cztery kroki wykonują Państwo samodzielnie, jeżeli mają czas i ktoś w zespole czyta po ukraińsku. Piąty i szósty wymagają już zestawienia kilku rejestrów i oceny, co z tego materiału realnie uniesie postępowanie — na tym polega poszukiwanie majątku dłużnika, które prowadzimy od 519 €. Zdarza się, że wynikiem jest zdanie: majątku brak, sprawa nie zwróci kosztów. To też jest odpowiedź warta swojej ceny, bo pada przed wydaniem pieniędzy na proces, a nie po nim.
Ustalamy, co dłużnik ma zarejestrowane, jakie obciążenia na tym ciążą i ilu wierzycieli stoi przed Państwem. Wynik jest podstawą decyzji, czy pozew ma szansę się zwrócić.